Czy rozstrzygnięcie sądu może wykroczyć poza przedmiot decyzji ZUS? Sąd Najwyższy rozstrzygnie spór istotny dla pracodawców i pracowników

Sąd Najwyższy niedługo udzieli odpowiedzi na pytanie: czy sąd, rozpatrując odwołanie od decyzji ZUS, może rozstrzygnąć szerzej, niż rozstrzygnął sam ZUS w swojej decyzji. Odpowiedź wpłynie na to, jak liczone są składki osób pracujących na kilku umowach naraz.

Jeden pracownik, dwie firmy, dwie umowy

Punktem wyjścia jest dość typowa sytuacja.  Pracownik był związany jednocześnie z dwiema firmami, które ze sobą współpracowały.

W pierwszej firmie miał umowę o pracę. Z tego tytułu został zgłoszony do pełnych ubezpieczeń społecznych, czyli do składek, które budują staż i przyszłą emeryturę. W drugiej firmie wykonywał umowy zlecenia. Tu odprowadzano za niego jedynie składkę zdrowotną, bez pełnych składek społecznych.

Co istotne, obowiązki w obu firmach w praktyce znacznie się różniły. Inne zadania, inne miejsce i czas pracy, a do tego dwie osobne wypłaty.

ZUS spojrzał na to jednak inaczej. Uznał, że podział na dwie umowy był sztuczny i służył jednemu celowi – obniżeniu należnych składek. W wydanych decyzjach przesądził, w której firmie był on faktycznie pracownikiem.

Sąd zmienił decyzje ZUS, ale poszedł o krok dalej

Zarówno pracodawca jak i zleceniodawca  nie zgodzili się ze stanowiskiem ZUS. Złożyli odwołania, które w sprawach ubezpieczeniowych trafiają do sądu powszechnego pełnią rolę pozwu. Obie sprawy sąd połączył i rozpoznał łącznie.

Sąd pierwszej instancji, czyli sąd okręgowy rozpatrujący sprawę jako pierwszy, częściowo przyznał rację każdej ze stron. Uznał  odwołującego za  pracownika tej firmy, w której miał umowę o pracę, co akurat pokrywało się z pierwotnym zgłoszeniem.

Sąd uznał jednak także, że pieniądze wypłacane z umów zlecenia były w istocie wynagrodzeniem za pracę. Jego zdaniem rozbicie tego na dwie umowy miało pozwolić uniknąć części składek. Dlatego sąd chciał doliczyć kwoty ze zleceń do podstawy wymiaru składek z umowy o pracę, czyli do kwoty, od której nalicza się składki. W praktyce oznaczałoby to wyższe składki.

Z takim rozstrzygnięciem nie zgodził się nikt. Apelacje złożyły obie firmy oraz sam ZUS.

Sedno sporu: czy sądowi wolno rozstrzygać to, czego nie objął ZUS

W sprawach z zakresu ubezpieczeń społecznych Sąd kontroluje to, co Zakład rozstrzygnął w swojej decyzji i nie powinien wychodzić poza jej granice. To decyzja ZUS, a potem zakres odwołania, wyznaczają ramy całej sprawy.

Tu pojawia się problem. Sąd drugiej instancji, czyli sąd apelacyjny rozpatrujący sprawę po odwołaniu, nabrał na tyle poważnych wątpliwości, że zwrócił się z pytaniem do Sądu Najwyższego.

Pytanie sprowadzało się w praktyce do kwestii tego – czy sąd mógł doliczyć pieniądze ze zleceń do składek z umowy o pracę, skoro nikt o to nie wnosił, a sam ZUS tej kwestii w swoich decyzjach nie rozstrzygnął?

Dwie możliwe drogi i ich skutki

Sąd Najwyższy ma do wyboru dwa rozwiązania.

Pierwsze zakłada, że sąd może uregulować całość w jednym postępowaniu. Doliczono by wtedy kwoty ze zleceń do podstawy składek z umowy o pracę i rozstrzygnął sprawę kompleksowo, za jednym razem.

Drugie opiera się na założeniu, że sąd nie może wykroczyć poza przedmiot decyzji ZUS. Skoro Zakład nie rozstrzygnął tej kwestii, sąd również nie ma do tego podstaw. 

Sąd, który zadał pytanie, skłania się ku pierwszej drodze. Uważa, że lepiej uporządkować prawa i obowiązki stron w jednym postępowaniu. Ostatnie słowo należy jednak do Sądu Najwyższego.

Co to oznacza w praktyce

Spór  nie jest oderwany od codziennej rzeczywistości pracodawców i pracowników. Dotyczy każdego, kto łączy różne formy zatrudnienia, a takich osób jest naprawdę dużo.

Jeśli Sąd Najwyższy dopuści taką możliwość, sądy zyskają realne narzędzie – będą mogły „domykać” kwestię składek w jednym postępowaniu, nawet gdy ZUS nie ujął wszystkiego w swoich decyzjach. Warto jednak pamiętać, że takie narzędzie działa w obie strony. Sąd nie jest związany kierunkiem korzystnym dla którejkolwiek ze stron – może podstawę wymiaru składek zarówno podwyższyć, jak i obniżyć, a nawet inaczej przesądzić, z jakiego tytułu i u kogo dana osoba jest ubezpieczona. Dla firm i dla pracowników oznacza to jedno: wynik sprawy nie kończy się już tam, gdzie skończył go ZUS, i może okazać się zarówno lepszy, jak i gorszy od tego, co wynikało z samej decyzji.

Sprawę warto obserwować.  Zwłaszcza jeśli prowadzisz firmę i korzystasz z różnych form współpracy albo sam pracujesz na kilku umowach.

Przygotował
Piotr Dzieniszewski
asystent prawny

 

udostępnij:

podobne artykuły