Cykliczne obowiązki wspólnika mogą wymagać objęcia go ubezpieczeniem zdrowotnym

Art. 176 k.s.h. pod lupą. Kiedy obowiązki wspólnika mogą oznaczać składkę zdrowotną?

Powtarzające się świadczenia niepieniężne przez lata były traktowane jako wygodne narzędzie porządkowania współpracy między spółką a wspólnikiem. Najnowsze orzecznictwo przypomina jednak, że granica między obowiązkiem korporacyjnym a stałym świadczeniem usług jest cieńsza, niż mogłoby się wydawać.

Art. 176 § 1 k.s.h. pozwala, aby umowa spółki z o.o. zobowiązywała wspólnika do wykonywania na rzecz spółki powtarzających się świadczeń niepieniężnych oznaczonych co do rodzaju i zakresu. Wspólnik może otrzymywać za nie wynagrodzenie, o ile mieści się ono w warunkach rynkowych. W teorii konstrukcja jest prosta: obowiązek wynika z uczestnictwa w spółce, a nie z klasycznej umowy o pracę, zlecenia czy świadczenia usług.

Problem zaczyna się wtedy, gdy opisane w umowie spółki „świadczenia” w praktyce przestają być rzeczywiście periodyczne, a zaczynają przypominać stałą, zorganizowaną obsługę przedsiębiorstwa. W takim przypadku sama etykieta z art. 176 k.s.h. nie wystarczy. Organy zawsze będą patrzeć przede wszystkim na to, co wspólnik faktycznie robi, jak często to robi i jaką funkcję pełnią te czynności w działalności spółki.

W wyroku z 12 czerwca 2025 r. (II GSK 2438/24) Naczelny Sąd Administracyjny wyraźnie zaakcentował, że czynności projektowane dla wspólnika mogą nosić cechy stałości, a nie powtarzalności. To jedno zdanie dobrze oddaje sedno sporu: nie każda czynność wykonywana cyklicznie jest jeszcze „powtarzającym się świadczeniem niepieniężnym” w rozumieniu k.s.h.

Kluczowe pytanie brzmi nie: „jak nazwaliśmy obowiązek w umowie spółki?”, lecz: „czy w praktyce wspólnik wykonuje periodyczne świadczenie, czy stałe zadania operacyjne na rzecz spółki?”

 

Czym właściwie są powtarzające się świadczenia niepieniężne?

Istotą art. 176 k.s.h. jest periodyczność. Świadczenie ma się powtarzać w określonych odstępach albo w możliwych do przewidzenia cyklach, ale nie powinno przybierać postaci stałej, codziennej lub ciągłej współpracy. Musi też zostać precyzyjnie opisane w umowie spółki – nie wystarczy ogólne wskazanie, że wspólnik będzie „wspierał działalność spółki” albo „wykonywał czynności doradcze”.

W praktyce poza bezpieczną granicą art. 176 k.s.h. mogą znaleźć się czynności:

  • stałe albo ciągłe, nawet jeżeli rozliczane są miesięcznie;
  • zbieżne z bieżącym zarządzaniem spółką;
  • pokrywające się z podstawową działalnością przedsiębiorstwa;
  • wykonywane w sposób podobny do zlecenia, kontraktu menedżerskiego lub stałej obsługi operacyjnej;
  • opisane szeroko, bez realnego limitu rodzaju, zakresu lub czasu ich wykonywania.

Dlatego najważniejsze rozróżnienie sprowadza się do prostego testu: powtarzalność to jeszcze nie ciągłość. Jeżeli wspólnik wykonuje zadania regularnie, w stałym rytmie i w praktyce „obsługuje” spółkę, ryzyko składkowe istotnie rośnie.

Co NSA uznaje za przekroczenie granic art. 176 k.s.h.?

Z aktualnego kierunku orzeczniczego wynika, że o kwalifikacji świadczeń nie decyduje ich formalna nazwa. Znaczenie ma rzeczywisty charakter obowiązków. Jeżeli wspólnik wykonuje rozbudowany katalog czynności, realizuje je w określonych dniach lub stałych cyklach, sporządza raporty, uczestniczy w bieżącym funkcjonowaniu przedsiębiorstwa i robi to za wynagrodzeniem, organ może uznać, że nie chodzi już o obowiązek korporacyjny, lecz o odpłatne świadczenie usług.

Szczególnie wrażliwe są sytuacje, w których wspólnik faktycznie pełni rolę:

  • menedżera operacyjnego;
  • osoby odpowiedzialnej za bieżący nadzór nad działalnością spółki;
  • stałego doradcy, analityka, koordynatora albo specjalisty „na godziny”;
  • członka zarządu, którego czynności zarządcze próbuje się dodatkowo opisać jako świadczenia z art. 176 k.s.h.

W takich modelach problemem nie jest samo wpisanie obowiązku do umowy spółki. Problemem jest to, że dokument zaczyna rozmijać się z funkcją przepisu. Art. 176 k.s.h. nie służy do zastępowania klasycznych modeli współpracy, zatrudnienia lub zarządzania.

 

Skutek praktyczny: możliwy tytuł do ubezpieczenia zdrowotnego

Jeżeli obowiązki wspólnika zostaną zakwalifikowane jako świadczenie usług, zastosowanie może znaleźć art. 66 ust. 1 pkt 1 lit. e ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych. Przepis ten obejmuje osoby wykonujące pracę na podstawie umowy zlecenia, umowy agencyjnej albo innej umowy o świadczenie usług, do której stosuje się przepisy o zleceniu.

Innymi słowy: jeżeli treść i sposób wykonywania obowiązków wspólnika odpowiadają konstrukcji umowy o świadczenie usług z art. 750 k.c., to może powstać obowiązek objęcia go ubezpieczeniem zdrowotnym. Nie przesądza o tym nazwa wynagrodzenia, uchwała wspólników ani samo odwołanie do art. 176 k.s.h. w umowie spółki.

To podejście jest widoczne nie tylko w orzecznictwie NSA, ale również w interpretacjach indywidualnych Prezesa NFZ, w tym w decyzjach dotyczących świadczeń niepieniężnych.

Wspólny mianownik jest czytelny: organ bada ekonomiczną i organizacyjną treść współpracy, a nie wyłącznie jej opis w dokumentach korporacyjnych.

Pięć sygnałów ostrzegawczych dla spółki

Przedsiębiorcy często pytają, czy dany model „jeszcze się broni”. Zamiast zaczynać od nazwy świadczenia, warto przejść przez prostą listę kontrolną:

  1. Czy świadczenia mają realnie periodyczny charakter? Jeżeli wspólnik jest stale dostępny, wykonuje zadania niemal codziennie albo odpowiada za bieżące procesy, trudno mówić o klasycznej periodyczności.
  2. Czy zakres obowiązków jest konkretny? Im bardziej ogólny opis, tym łatwiej organowi uznać, że w praktyce chodzi o stałą obsługę spółki.
  3. Czy czynności pokrywają się z funkcją członka zarządu lub kluczową działalnością spółki? Jeżeli tak, ryzyko rośnie — szczególnie gdy te same zadania są niezbędne do codziennego prowadzenia biznesu.
  4. Czy wynagrodzenie przypomina rozliczenie za usługi? Stawka godzinowa, miesięczne raporty, limity godzin i bieżące zlecanie zadań mogą wzmacniać argument, że mamy do czynienia z usługą.
  5. Czy dokumenty odpowiadają praktyce? Najlepsza redakcja umowy spółki nie pomoże, jeżeli faktyczny sposób wykonywania obowiązków wygląda jak stała współpraca operacyjna.

Jeżeli odpowiedzi na kilka z powyższych pytań są niekorzystne, spółka powinna rozważyć audyt modelu współpracy ze wspólnikiem.

Cudzoziemcy: dodatkowy wymiar ryzyka

Wątek art. 176 k.s.h. ma również znaczenie w sprawach cudzoziemskich. W praktyce konstrukcje korporacyjne bywały wykorzystywane w taki sposób, aby wspólnik-cudzoziemiec wykonywał w Polsce realną pracę lub usługi „bez umowy”, a więc poza standardowym reżimem legalizacji zatrudnienia.

Ustawodawca zareagował na ten problem w ustawie z 20 marca 2025 r. o warunkach dopuszczalności powierzenia pracy cudzoziemcom na terytorium RP. Dodany art. 4 ust. 3a do ustawy o zasadach uczestnictwa przedsiębiorców zagranicznych w obrocie gospodarczym ogranicza możliwość korzystania przez przedsiębiorców zagranicznych z konstrukcji opartych o powtarzające się świadczenia niepieniężne z art. 176 i 356 k.s.h. oraz o świadczenie pracy lub usług w zamian za akcje prostej spółki akcyjnej.

Przepis przejściowy łagodzi skutki tej zmiany dla udziałów lub akcji objętych albo nabytych przed wejściem w życie nowych przepisów. W praktyce oznacza to, że przy ocenie ryzyka trzeba badać nie tylko to, co wspólnik robi, ale także kiedy i na jakiej podstawie nabył udziały albo akcje.

Co zrobić przed wpisaniem art. 176 k.s.h. do umowy spółki?

Najbezpieczniejsze podejście nie zaczyna się od szukania „magicznego” zapisu. Zaczyna się od odpowiedzi na pytanie, jaką realną potrzebę biznesową ma spełniać wspólnik i czy art. 176 k.s.h. rzeczywiście jest właściwym narzędziem.

W praktyce warto:

  • opisać świadczenia konkretnie – co do rodzaju, zakresu i częstotliwości;
  • unikać obowiązków obejmujących bieżące zarządzanie, stały nadzór lub codzienną obsługę spółki;
  • oddzielić czynności korporacyjne od usług świadczonych na rzecz spółki;
  • sprawdzić, czy wynagrodzenie nie wygląda jak typowe rozliczenie usługowe;
  • zweryfikować model również pod kątem podatkowym, składkowym i imigracyjnym.

Dobrze przygotowany art. 176 k.s.h. nie powinien być „zamiennikiem” umowy zlecenia, kontraktu menedżerskiego ani zatrudnienia. Powinien regulować szczególny, korporacyjny obowiązek wspólnika – i właśnie ta funkcja musi być widoczna zarówno w umowie spółki, jak i w praktyce jej wykonywania.

Podsumowanie

Najnowsze orzecznictwo NSA nie tyle rewolucjonizuje art. 176 k.s.h., ile przypomina o jego właściwych granicach. Powtarzające się świadczenia niepieniężne mają być periodyczne, konkretne i związane ze statusem wspólnika. Jeżeli stają się stałą, funkcjonalną obsługą przedsiębiorstwa, konstrukcja przestaje się bronić.

Z perspektywy spółek najważniejszy wniosek jest praktyczny: nie wystarczy wpisać art. 176 k.s.h. do umowy spółki. Trzeba jeszcze zadbać o to, aby rzeczywisty zakres obowiązków wspólnika nie wyglądał jak stałe świadczenie usług. W przeciwnym razie ryzyko objęcia wspólnika ubezpieczeniem zdrowotnym przestaje być teoretyczne.

W praktyce art. 176 k.s.h. dobrze obrazuje mechanizm „wyścigu zbrojeń” między przedsiębiorcami a ustawodawcą i organami. Tam, gdzie konstrukcja korporacyjna zaczyna zastępować klasyczny model współpracy, prędzej czy później trafia pod lupę. A wtedy o wyniku decyduje już nie nazwa w umowie, lecz rzeczywistość gospodarcza.

 

Przygotował: 

Piotr Dzieniszewski
asystent prawny

udostępnij:

podobne artykuły